King of the GWPBF - 2011-12-29 19:42:23

*Miejsce, w którym najprawdopodobniej znajdziemy Dwie-Twarze, teraz tym budynkiem trzęsie on, a właściwie jego sługusy. Jedyne prawo...to jest to, że nie ma prawa. Jego moneta...to prawo.*

King of the GWPBF - 2011-12-30 14:27:42

*Przed budynkiem sądu wstaje, Człowiek Nietoperz, spoglądając dookoła na wszystkich pajaców Dwóch-Twarzy. Nie musieli na mnie patrzeć, ponieważ dookoła były zainstalowane kamery. Pomyślałem, że Dwie-Twarze, obrabował bank, ponieważ nie stać by go było na takie luksusy. Jednak spojrzałem w jedną z kamer i krzyknąłem w jej kierunku, tak aby gdzieś tam siedzący w sądzie Two-Face, zauważył mnie*
- Słuchaj ! Wpuść mnie do środka, jestem tutaj sam. Chcę się czegoś dowiedzieć, jeżeli twoi chłoptasie mnie tkną, połamię im ręce. *Po chwili oczekiwania, wyszedł Dwie-Twarze, spoglądając na mnie, a następnie na swoich sługusów. Pokazał im znak aby się wycofali, pomachał tylko do mnie swoim rewolwerem i uśmiechnął się szyderczo. Wyciągając monetę ze swojej kieszeni*
- Widzisz, Batku. Mam tutaj monetę, jeżeli wypadnie Orzeł wchodzisz, jeżeli Resztka otrzymasz strzał z tego pięknego rewolwera. Wchodzisz ?
- Jasne !
*Dwie Twarze, rzucił monetę, a na moje szczęście wypadł Orzeł. Zdenerwowany Dwie Twarze, krzyknął*
- Kur*a ! Zawsze mają szczęście. Wchodź, Batku *ostatnie słowa wypowiedział z wielką Ironią, a ja ruszyłem wraz z nim do sądu. Kiedy weszliśmy, powiedziałem*
- Powiesz mi wszystko o planach związanym ze Strachem na Wróble !

King of the GWPBF - 2011-12-30 14:50:44

*Rozglądam się po pomieszczeniu i zauważam czekających na oddanie strzału snajperów. Spoglądam na Harvey'a, mówiąc*
- Nigdy się do Ciebie nie dołączę ! Wiesz dobrze, że kłamiesz. Akurat sprzedał cię sam nasz dobry przyjaciel Sharp. Podobno Pingwin też jest w to zamieszany. Powiedz prawdę, a być może pozwolę ci odejść !

King of the GWPBF - 2011-12-30 15:23:12

*Spoglądam ponownie na Harvey'a, który czuje się wyraźnie pewnie, w końcu ma rację, to jego terytorium*
- Widzę, że nic z ciebie nie wyciągnę *nagle szybkim ruchem Batrangów, eliminuje dwóch snajperów, którzy spadają na ziemię*
- Po co to całe przedstawienie ? Chciałem tylko porozmawiać. Pamiętaj tylko, że jeszcze cię znajdę ! *siadam na najbliższym krześle*
- Albo mów teraz !

King of the GWPBF - 2011-12-30 16:32:25

*Siedząc na krześle, nagle spoglądam na Harvey'a, widząc po jego twarzy, że to zasadzka. Dobrze myślałem, moje ręce i nogi znalazły się w zaciskach, ja tylko z poważną miną, spojrzałem na Dwie Twarze, mówiąc*
- Teraz bynajmniej wiem, że znasz prawdę. Sam wpadłeś, jednak jeszcze zbyt głupi aby mnie przechytrzyć. *Już chciałem się uwolnić, ale postanowiłem, że zaczekam*
- Wiesz, że jeżeli Strach na Wróble się pojawi w Gotham, to pierwsze co zrobi, to odwiedzi Ciebie. Chyba pamiętasz, co mu kiedyś obiecałeś. Spać spokojnie nie możesz.

Cycata - 2011-12-30 18:08:50

Nagle na stół coś upada, co zdezorientowało dwu twarzowca, który wnet się obrócił mówiąc "co do ch*ja?". Na stole stała kobieta w obcisłym stroju, z twarzą zakrytą do połowy przez kocią maskę z pejczem mierząca go wzrokiem. Była ona w pozycji nieco klęczącej po chwili jednak wstała i trzepnęła mocno swoją zabaweczką z sexshopu. Otępiały toksyczny świr wycelował w nią bronią, a ta tylko trzepnęła bronią, od razu mu ją wyrywając. Zamiast wziąć broń do ręki, ta odrzuciła ją daleko w bok i seksownym głosem rzekła.
- Dziś się z nietoperkiem mój drogi nie pobawisz. - przeskoczyła wnet na stół przed nim i kopnęła go w brodę, powodując jego upadek. Niecnie spojrzała na Nietoperka przykutego do krzesełka i szybko do niego doskoczyła miziając go po brzusiu. - Co sobie nitoperku zrobiłeś, co kochasiu? OO a co to.
Spojrzała na macki przy krześle, jednak nim się uważnie przyjrzała usłyszała za plecami "Ty przebrzydła k*rwo". W net wstała i się na niego spojrzała, unosząc brew "słucham?". Ten gburek już stał i przyglądał jej się złowrogo, rzucając się na mnie z pięściami. Podskoczyła do góry, z łatwością wskakując na stół gdzie przesiadywał przeważnie sędzia i jak Jack Sparow przechadzała się po wielkich ławach mówiąc.
- Czy Ty wiesz kogo wyzywasz, paskudna mordoko?  - podniosła krzesło "świadka" i niezgrabnie rzuciła w jego stronę. Ten wnerwiony, zapominając o [i]Batmanku zaczął biec w jej stronę, a ta podskoczyła do Batmana i usiadła mu na kolankach. - A może porozmawiamy?
Zabiegana morda przybyła obok nich.

King of the GWPBF - 2011-12-30 18:24:45

*Widząc, że powoli Harvey próbuję wycelować we mnie broń, chciałem się uwolnić, jednak moje plany, przerwał dosyć wyraźny huk, który spowodowała postać, której nie mogłem zobaczyć. Zaczęła ona tańczyć z Dwoma Twarzami, nieznany taniec...może to był Wpier**ling. W każdym razie, kiedy się zatrzymała rozpoznałem, że to Kocica. Tylko co ona tutaj robi ? Spoglądałem na rozwój sytuacji, a kiedy nagle rozprawiała się z Dwoma Twarzami i doskoczyła do mnie, miziając mnie po brzusiu, chrząknąłem*
- Kocica...*Później, ponownie gdzieś znikła i na mojej twarzy pojawił się od nie wiem jakiego czasu, uśmiecham. Kiedy tak skakała po tych ławkach, a Dwie Twarze, wychodził z siebie, nie wiedząc co robić. Ponownie znalazła się na mnie, a dokładniej na moich kolanach. Ciężko było nie zaglądać w jej "rowek" między obcisłym strojem, mowa tutaj o tej górnej części ciała*
- Co ty tutaj robisz ? *Zapytałem, jakbyśmy mieli czas na pogawędkę*

Cycata - 2011-12-30 18:40:56

- Batmanku, a teraz uważaj. - powiedziała, nim wszyscy się zbiegli do o koła nich i obcasami zaczęła obijać macki które po kilku uderzeniach zaczęły puszczać. Dlaczego powiedziała by uważał? bo gdyby się ruszał to on dostał by z obcasa, a tego nie chciała. Gdy już prawie wszystkie zeszła obróciła się i zaczęła naparzać panom po rękach swym pejczem, by tym powypadały bronie. Batman powinien dać już sobie radę z dwiema mackami które przyssały mu się do kroczu. Gdy ten już wstał, wyszeptałam do niego - Jesteś mi winny mycia butów.

King of the GWPBF - 2011-12-30 18:51:20

*Kiedy już dziwnym trafem zostało kilka macek, w niezbyt wygodnym miejscu, uwolniłem się i słuchając prośby Kocicy, rzekłem*
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Dawaj te buty *byłem dla niej pobłażliwy, ponieważ chciała się zmienić, a raczej zmienić swoje postępowanie, które do tej pory, było niezgodny z prawem i tak jakby dałem jej szansę*
- Wiesz o tym, że gdyby było ich więcej, mogłabyś nie dać sobie rady ? *spojrzałem na nią i poprawiłem swój sprzęt, mowa tutaj o Batrangach i Bathaku*
- Jeszcze masz jakieś prośby ?

Cycata - 2011-12-30 19:25:44

Spojrzała na niego pobłażliwie i uniosła brew.
- Zawsze znajdzie się jakiś sposób by pokonać takich jak Ty, czyli samców. Jesteśmy od was sprytniejsze, ładniejsze i o wiele bardziej skomplikowane. - podeszła na niebezpieczną do niego odległość, a ściślej mówiąc stanęła tak że jej klatka piersiowa, a jego tors stykały się ze sobą. - Co ja tu robię? A co Ty tu robisz? bo to akurat Tobie właśnie wp*erdol spuszczano.
Stwierdziła, znów w pobłażliwy sposób. gdyż tu nagle jakiś warcholec chciał do nich podbiec, a ona wystawiła łokieć. Kretyn się na niego nadział i z krwawiącym nosem zaczął uciekać razem z innymi pozostałymi.

King of the GWPBF - 2011-12-30 20:03:44

*Spojrzałem na Kocice, która teraz wychwalała się tym, że to ona wszystkich załatwiła, nie zważałem na to uwagi, chyba obrażany nie byłem*
- Nie musiałaś mnie ratować, musiałaś tutaj jakoś trafić, szukałaś nowych rzeczy do sprzątnięcia ? Chyba nie kradniesz dalej ?  *Kiedy jej piersi zbliżyły się do mojego torsu, rzekłem*
- Widać, że jesteście bardziej skomplikowane. Poza tym, chciałem wyciągnąć ważne informacje, od Harvey'a, ale dziękuję za ratunek. *Ruszyłem w stronę jednego leżącego zbira i zacząłem go przeszukiwać, szukając jakiś ważnych informacji, niestety nic nie znalazłem*
- Co teraz zamierzasz zrobić ? Zaraz tutaj zlecą się następni, napaleńce.

Cycata - 2011-12-30 20:30:18

Uśmiechnęła się kaprawo.
- Zapewne pójdę poszukać jakiejś nowej, ciekawej, biżuterii. - zaśmiała się dość ponuro, zachowując przy tym ogromną kobiecość i seksowność. - A co, martwisz się o mnie?
Zaczęła go okrążać, poprawiając swój pejcz, a szczerze mówiąc to zaczęła go gładzić. Zarzuciła pejcz za plecy zmierzając w stronę wyjścia, kręcąc przy tym biodrami.
- Widzę, że przeszkodziłam Ci w owej misji... Powinnam teraz zniknąć, to mi dajesz do zrozumienia. - powiedziała i widząc w drzwiach uzbrojoną zgraję facetów pejczem owinęła belkę z góry i wciągnęła się na górę, przesyłając całusa Batmanowi. Następnie zniknęła w oknie, za którym panowała błoga ciemność. Zasiadła na krawędzi dachu, w dość swobodnej pozycji. Nagle do niej przybiegł czarny kotek, którego ta zaczęła głaskać.

King of the GWPBF - 2011-12-30 20:57:27

*Zacząłem rozglądać się po pomieszczeniu, wracając do Catwoman, odparłem na jej stwierdzenia, czy cokolwiek to było*
- Martwię się bardziej o to, że mogę stracić dobrego członka Ligi Sprawiedliwych. Joker, ma niezwykły dar przekonywania *spojrzałem na jej pejcz, dodając*
- Ale o Ciebie też się martwię, dawno cię tutaj nie było. Myślałem, że ponownie uciekłaś *Widząc, że Kocica powoli odchodzi w stronę wyjścia, zaczynam przeprowadzać transmisję między moim BatKomputer (wszystko musi być Bat), który miał mi niby powiedzieć co mogę tutaj ciekawego znaleźć, jednym słowem miał mi dać plany tego sądu. Jednak nie mogłem się na tym skupić, gdyż idąca Kocica, kręciła swoimi biodrami, których ciężko było nie zauważyć, jednak nadal starałem się "bawić" komputerem, kiedy skończyłem, jeszcze przed zniknięciem Kocicy, odrzekłem*
- To nie jest misja, staram się zapobiec kolejnym nieszczęściom, dosyć się nacierpieli już tutejsi ludzie. *wyłączyłem BatKomputer i zauważyłem, że Kocica poleciała gdzieś do góry, zostawiając mnie z dosyć pokaźną grupą bandytów. Szukałem jej wzrokiem, ale znaleźć nie mogłem.
- Kobiety...*Nie było czasu na rozmyślania, jeden zbir krzyknął*
- Brać go ! *Zaczęli biec w moim kierunku, nie podchodząc jednak do mnie, otoczyli mnie tylko w kółko, byłem przekonany, że zaraz wyjdzie Dwie Twarze, jednak myliłem się, wszyscy zaczęli we mnie celować ze swoich karabinów. Zrobiłem tylko lekki uśmieszek mówiąc*
- Wasza broń nie działa, strzelajcie. Wasz Pan, zapomniał wyłączyć mojego deszyfratora, a jeśli się nie mylę, działa on na wasze bronie. *Bandyci rzucili się na mnie grupką, zaczęła się pokaźna walka. Najpierw rozprawiłem się tymi, którzy popełnili błąd atakując mnie pierwsi, starałem się kontrować ciosy przeciwników. Nagle dostałem dosłownie w mordę, gdzie padłem na ziemię. Sługusy Dwóch Twarzy, zaczęli mnie okopywać, jednak udało mi się wyjść z tego cało. Kiedy znokautowałem kilku z nich, reszta zaczęła uciekać. Lekko osłabiony, wstałem i otrzepałem się z kurzu na moim eleganckim kostiumie. Mój wzrok przykuła kartka, która wystawała z kieszeni najgrubszego zbira, podszedłem do niego i wyciągając ją, zobaczyłem obrazek Kocicy, z początku nie wiedziałem co to ma oznaczać, postanowiłem, że sam ją o to zapytam, jednak nie wiedziałem dokąd poszła, miałem nadzieje że nadajnik który jej zostawiłem, wciąż będzie działał, ale to kobieta sprytna jest, więc mogłem mieć tylko nadzieje. Skontaktowałem się z Alfredem*
- Alfredzie, namierz mi sygnał Kocicy, jeżeli nadal nadajnik działa *Alfred odpowiedział*
- Zdziwi się Pan, Panie Wayne, ale jest ona tuż nad Panem.
- Jestem zdziwiony *Zakończyłem transmisję i używając swojego Bathaku, znalazłem się na jeden z belek sądu, wejście na dach było za daleko, aby sięgnąć hakiem, więc musiałem się tam dostać "pieszo". Poszybowałem na pobliską drabinę, z której udało już mi się sięgnąć hakiem, dachu. Tak oto znalazłem się na dachu, trzymając zdjęcie Kocicy w ręku, zobaczyłem jej jak bawi się z czarnym kotkiem*
- Widocznie, twój spryt cię zawodzi. Teraz mi wytłumaczysz, co to robiło w ich kieszeni *Podszedłem bliżej do Kocicy, starając się nie spłoszyć jej towarzysza i pokazałem jej zdjęcie*

Cycata - 2011-12-30 21:17:02

Kotem owy wlazł Kocicy na bark, delikatnie dając jej znać, ze ktoś się zbliża. Ta, lekko go pogłaskała, uspokajając go.
- Jack... wiem o tym... To pewnie ten nietoperzy...
Wtedy stanął obok niej i pokazał zdjęcie, mówiąc coś że musi mu to wytłumaczyć.
- To...? Aaa... To to... Raz jak widzisz, zdołało się im zrobić mi zdjęcie gdy wylegiwałam się na stole w barze, upijając się mleczkiem. - westchnęła, Głaszcząc kota, który owinął się jej dookoła szyi. - A co żeś myślał? Że zrobiłam sobie sesję zdjęciową, by mieli przy czym się onanizować?
Spojrzałam na niego błagającym wzrokiem. Przyjrzała mu się uważnie, widząc czerwony ślad na jego policzku. Kotka położyła dłoń na jego policzku, delikatnie głaszcząc jego policzek.
- Czyżby nietoperz dostał po buzi...? - zapytała zatroskanym tonem głosu. Zmieniła ton głosu na nieco obojętny - A co do Twojej chęci opieki mną i tym czy będą znowu zła, powiem ci tak... Poradzę sobie, a jak na razie, nigdzie się nie wybieram. Co do Joker'a to wiele razy próbował, i wiele razy będzie próbował, ale mnie nie dostanie. Jedynie tam pójdę , gdy będę tego chciała, a nie CHCĘ. Poza tym jestem jak kot, chodzę własnymi ścieżkami.
Odchyliła głowę lekko w tył, a futrzak na jej szyi rozpoczął pałaszowanie pyszczkiem w jej szyję. Nagle uświadomiła sobie że przecież wypadało by Batmanowi przedstawić czarnego bandytę na jej szyi.
- To jest Jack, Capitan Jack Sparow. Jack, przywitaj się. - Kot zeskoczył z niej i podszedł do Batmana obwąchując go. Następnie spojrzał na niego i zaczął się do niego łasic. - Polubił Cię.

Joker! - 2011-12-30 21:26:08

[mamy Spajroła na FORUM ! O.o Chce autograf]

King of the GWPBF - 2011-12-30 21:35:00

*Czekałem cierpliwe na odpowiedź Kocicy, patrząc na jej czarnego towarzysza, którego prawie nie było widać w tych ciemnościach. Kiedy mi odpowiedziała, rzekłem*
- Nie rozumiem, po co oni mieliby robić ci zdjęcie w barze, kiedy spożywasz coś co koty lubią najbardziej ? Co do tego drugiego, to bym się nie zdziwił *powiedziałem humorzastym tonem, spoglądając to raz na Kocice, raz na Czarnego "bandytę". Nagle poczułem ciepło na swoim policzku, delikatnie odsunąłem rękę Kocicy*
- Tak, jak widzisz powoli słabnę, a raczej się starzeję *stałem nadal naprzeciwko Catwoman*
- Masz silny charakter, wiem o tym, kiedy puściłem cię pierwszy raz, kiedy wykonywałaś swoją, że tak to nazwę robotę, nie widziałem w tobie żadnego zła. Puściłem Cię, bo uważałem, że tak muszę zrobić. Nie jestem twoim ojcem, nie będę cię pouczał *Moją przemowę przerwał, "łasuch" Jack*
- Widocznie Koty nie boją się nietoperzy *zażartowałem, chyba pierwszy raz w dniu dzisiejszym, aż sam się sobie zdziwiłem, wziąłem kotka na ręce i usiadłem obok Kocicy, oddając jej przyjaciela*
- Widzisz, teraz nie możesz uciekać, jesteś Mi potrzebna i temu miastu. Nie zdajesz sobie sprawy, co się może dziać, za jeden dzień, za dwa dni. Miasta może już nie być, sam nie dam rady go bronić. Musisz mi po prostu pomóc i tym wszystkim ludziom *spojrzałem na nią, błagalnymi oczami*
- Policja też powoli się poddaje, podobno do tego miasta zbierają się najgroźniejsi przestępcy, niegdyś nawet twoi przeciwnicy, kradłaś im łup.

Cycata - 2011-12-30 21:54:22

- To jest bandzior, on się niczego nie boi. Tego małego skurwysynka poznałam na plaży w Majami. Zwędził mi rybkę... Od wtedy jesteśmy nierozłączni. - uśmiechnęła się, dotykając nosem, nosek kotka.  - Jest bardzo zazdrosny, więc sobie uważaj.
Spojrzała na niego , po czym spojrzała na to opustoszałe miasto i wyciągnęła się, "niczym kotka" w górę (tułowiem) i ziewnęła, nadal spoglądając na to miasto.
- Masz rację, temu miastu przyda się pomoc, jednak czy one chce by ktoś taki jak ja mu pomógł? - niepewnie spojrzała przed siebie, potem na Batmana. Nie wiedziała, co on w sobie ma, czemu już dawno nie kazała mu spieprzać i zostawić ją w spokoju, nie potrafiła tego wytłumaczyć, sama sobie. Czy jego towarzystwo dodawało jej otuchy?
- Nie jesteś wcale od razu taki stary. Wiesz, jesteś jak pies na baby zapewne. Leci na Ciebie wiele dup, bo chodzi w stroju nietoperza. - Wstała, puszczając kotka. stanęła na krawędzi, niebezpiecznie balansując na jej krawędzi. Szła tak sobie chwilę, w końcu stanęła na samym narożniku dachu spojrzała w dół. Sparow usiadł obok niej i też spoglądał w dół. - Jak myślisz jak długo by się stąd upadało?

King of the GWPBF - 2011-12-30 22:08:36

*Wstałem i odszedłem troszeczkę dalej, spoglądając na niebo, czy przypadkiem niema żadnego znaku "nietoperza" na niebie, co by oznaczało, że muszę komuś pomóc. Jednak nic takiego nie zauważyłem. Spojrzałem na Catwoman*
- Bez obaw, twój Capitan nie musi być o nic zazdrosny. Miasto teraz potrzebuje każdej pomocy, nie patrzeć na to kim jesteś, tylko na to co robisz *Ponownie zbliżyłem się Kocicy, mówiąc*
- Nigdy nad tym nie myślałem, że jestem psem na baby, raczej nietoperzem, ale zazwyczaj te się ich boją, a nietoperz to mój jakby rozpoznawalny znak. *Podszedłem do krawędzi, spoglądając w dół, powiedziałem*
- Mogę ci to obliczyć, ten komputer na mojej ręce, coś takiego potrafi, ale zapewne krótko. Może też wskazać czyjejś położenie i inne tego rodzaju rzeczy. Przydatne, jeśli na przykład zgubisz jakiegoś kotka albo coś innego *uśmiechnąłem się w jej kierunku, czego nigdy wcześniej nie robiłem, zgrywając twardziela, sam nie wiem dlaczego to zrobiłem, nadal muszę być twardy i robić swoje*
- Dziwnie spokojna noc, chociaż i tak wiem, że gdzieś tam Joker, układa swoje chore plany.

Cycata - 2011-12-31 13:34:23

Spojrzała w dół po raz któryś z rzędu, po chwili odwróciła się do niego, i nie wiadomo czemu udawała ze chce go pocałować, jednak szybko podcięła go tak by upadł. Jednak delikatnie przytrzymała go za pasek, by sobie pupki nie obił. Żeby nie było nietoper upadł, nie na ziemię, ale wciąż na dach. Znów nim się zorientował, Kitty była już na nim, na jego kolanach, siedząc w dość dla neigo krępującej pozycji. Jej tyłek znajdował się i na jego kolanach i jednocześnie na jej piętach. Stopy i łydki znajdowały się na szerokości jego ud, a kolana przytrzymywały jego biodra.
- Shhh, Batmantu - przyłożyła paluszek do jego ust, uciszając go. Drugą dłonią błądzi po jego torsie.

King of the GWPBF - 2011-12-31 14:21:30

*Znajome były to gierki, od znanej kociej złodziejki. Cóż mogłem zrobić, na pewno nie mogłem tego zatrzymać, bowiem akcja działa się szybko, a mój powolny zapłon nie zdążyłby wyrobić z tym wszystkim. Po całym zajściu, kiedy już tak na mnie usiadła, zacząłem robić się sztywny, nie mogłem okazywać żadnego zainteresowania swoją osobą, a co działo się wewnątrz to już pozostanie tylko dla mnie, zapewne działo się to co by się działo każdemu innemu facetowi.*
- Twój kotek, chyba jest zazdrosny *"Bandyta" podbiegł do mnie i zaczął mnie drapać po kostiumie, a ja się wyluzowałem. W sumie nie można było zaprzeczyć, że było mi przyjemnie, a drapanie Capitana Jack'a, nie było aż tak bardzo odczuwalne. Tylko taki ktoś jak ja, nie powinien mieć czasu na takie sceny*
- Wygodnie Ci ? Jeszcze mam do wyczyszczenia twoje buty.

Cycata - 2011-12-31 15:33:43

Trzepnęła kota łapką, a ten wnet usiadł na krawędzi dachu i najpierw wielce obrażony burczał dość pod noskiem, a potem zaczął czyścić futerko. Spojrzała na Batmana, nie wiedząc co ma dalej poczynić. Tym razem jednak jej nie odepchnął, zrzucił, nie próbował zdjąć... Cóż, położyła mu dłonie na torsie, obejmując w dłonie jego umięśnioną pierś.
- Daruję Ci te buty, mam dobre serce - stwierdziła, patrząc mu w oczy. - Ty tez mi wiele darowałeś, powinnam za to podziękować, ale ja takich słów nie używam. - Lekko uniosła pośladki, by dotrzeć do jego ucha. Zaczęła teraz mówić wprost do ucha, tonem głosu, który co chwilę podnosił swą ekscytację. Dla uproszczenia tematu : tak, jakby właśnie miała biedna dojść. - Tak jak wielu słów, jak "przepraszam", albo "byłam zła" czy "nie powinnam". Teraz też się źle zachowuję...
Teraz było pewne, albo ją z siebie zrzuci, ale się za nią weźmie... Niestety, ale musiał się podniecić, jest to w końcu tylko facet.

King of the GWPBF - 2011-12-31 15:45:26

*Powoli sytuacja stała się za ostra, byłem przekonany, że jeżeli jej czarny kot, podjedzie do mnie udając zazdrośnika, to zajmie się nim zostawiając, moją nietoperzycką osobę. Myliłem się, ale też powinienem jakoś zareagować, a tymczasem ja zostawałem w pozycji, takiej jak byłem wcześniej, dalej nic nie poczynając. Odczuwałem już pewien stopień podniecenia, ale kostium jeszcze nie przeciekał (co tutaj się dzieje :0). Poczułem dziwne kłucie w okolicy żeber, widocznie coś z ekwipunku Kocicy musiało mi się wbijać.*
- Chyba gniotę mnie twoje kolce. *Spojrzałem na nią, a dokładniej spojrzałem w jej oczy, kiedy ta zaczęła mi szeptać do ucha, poczułem tam lekkie mrowienie, które było przyjemne*
- Nic się nie zmieniłaś. Musimy to jednak przerwać, twój kotek patrzy, jeszcze się pogniewa *powiedziałem żartobliwie i czekałem na ewentualne dalsze ruchy Kocicy*

Cycata - 2011-12-31 16:24:38

Kotka westchnęła, delikatnie opadając na jego kolana z powrotem. Poprawiła sprzęt na swoim biodrze, jednak po chwili zdjęła go i odłożyła na bok, niedaleko Jacka.
- Ja i on, jesteśmy w teorii małżeństwem, ale w związku poligamicznym, niż monogamicznym. Przecież oboje mamy swoje potrzeby... Zeofilką nie jestem, a on człekofilem. - obróciła się na plecy, ciągnąc go za sobą, nadal trzymając go, jednak tym razem nogami pogrążyła za Nietoperza. Głowa jej niebezpiecznie wyszła za krawędź dachu, tak samo jak jej barki. Jednak tej to nic nie zrobiło i paznokciem delikatnie najpierw przejechała sobie po szyi, następnie na dekolt, delikatnie się przy tym łaskocząc. - Dlaczego jesteś taki... czy ja wiem... nieugięty?
Zapytała go normalnym już tonem głosy, tym razem paznokciem przemierzając po jego dolnej, dość obfitej wardze.

King of the GWPBF - 2012-01-01 17:27:15

*Długo milcząc, po jej jakże nadal podniecających ruchach, w końcu postanowiłem, że muszę ją z siebie zdjąć, więc to zrobiłem, ale delikatnie, najpierw odsunąłem jej paznokieć od swoich, warg, a później powoli ją uniosłem do góry, patrząc jej prosto w oczy, położyłem swoje ręce na jej ramionach, mówiąc*
- Wiesz dlaczego taki jestem ? Jak to nazwałaś, nieugięty. Ponieważ jeżeli by mi na komuś zależało, inni by mogli to wykorzystać, obierając sobie tą osobę za najsłabszy punkt, przez co bym uległ żądaniom innej osoby, tylko żeby uratować tą osobę na, której mi zależy. *dalej już mówiłem, normalnym tonem, którego rzadko używałem, zazwyczaj mówiłem twardo, przerażająco*
- Więc jeżeli, zakocham się w tobie...wiem to mocne słowa, ale jestem też w końcu człowiekiem, pod tym pancerzem kryję się człowiek. Więc jeżeli by tak się stało, a ty stałabyś się moją przeciwniczką, wtedy bym nie potrafił z tobą walczyć. Nie umiałbym *zabrałem swoje ręce z jej ramion*
- Może, będę tego żałował...*nie kończąc, szybko zbliżyłem się do niej i pocałowałem ją, pocałunek trwał, więc miała czas zareagować, nie wiem podrapać mnie albo coś*

Cycata - 2012-01-01 19:50:04

Cały czas wysłuchiwała Batmanka bardzo uważnie, nie czując urazy gdy ją , bo ona wiedziała, odsuwał? Gdy zaczął mówić o jakimś głębszym uczuci niż pożądanie, zaczęła czuć się trochę niepewnie. Po raz pierwszy od wielu lat, poczuł jakiś taki niepokój w sobie. Było to dziwne, gdyż nie raz rzucali się jej na szyje mówiąc że kochają ją nad życie, jednak to na nią tak nie zadziałało jak te słowa Batman'a. Milcząc słuchała go uważnie, od czasu do czasu rozglądając się na boki, co świadczyło o jej niepokoju. W pewnym momencie pocałował ją, na początku nie drgnęła, jednak po chwili, gdy ten już myślał że oberwie, na jego ramionach położyła swoje dłonie i zaczęła odwzajemniać jego pocałunek, jednak po jakiś 10 sekundach oderwała usta i powiedziała, starając się by jej głos zabrzmiał pewnie, jednak nie do końca tak brzmiał, czuć było w nim nutę niepokoju.
- Wiem że za tym pancerzem kryje się człowiek, na pewno mający serca, jednak niepewne jest czy pod tym lateksem też kryje się serce... - powiedziała, jednak kontynuowała, jakby próbowała go jakoś urazić, by go od siebie odepchnąć, jednak zrobiła to słowami,gdyż było to dla niej łatwiejsze, jednak jej głos zabrzmiał jeszcze bardziej niepewnie niż przedtem, jednak w tym głosie pojawiło się delikatne rozbawienie, którym starała się ukryć prawdziwe uczucie. - Ja szukam tylko zabawy...

King of the GWPBF - 2012-01-01 20:42:05

*Kiedy tak staliśmy w objęciach, bądź co bądź coś do tego podobnego, po odwzajemnieniu pocałunku, nie wiedziałem co mam powiedzieć. Coś tam zaczęło się pod zbroją gotować i zrobiło się nawet gorąco. Kiedy to jednak pierwsza Kocica, zaczęła kontynuować rozmowę, która zaczęła się od zwykłego zdjęcia, na które do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi. Szczerze nie obchodziło mnie już ono*
- Zapewne jakieś tam serce jest, bo gdyby tego serca nie było, nie kochałabyś nawet...kotów *palnąłem jak "dzik w sosnę" , ale nie miałem innego przykładu, by pokazać, jej że jednak pod tym kostiumem ma serce*
- Szukasz zabawy ? Ciekawe, ciekawe, tylko wiesz, czułem najpierw w twoim głosie niepewność. W końcu nietoperze też coś czują ? Twardzielem naprawdę nie jestem, tylko go udaję, te wszystkie gadżety i tak dalej, wybrałem taką ścieżkę. Nigdy praktycznie, przed nikim się nie wygadywałem, nie rozmawiałem tak na poważnie *Odsunąłem ją od siebie, ruszając w stronę murku, podniosłem jej zdjęcie, które widocznie musiała upaść w jednym z momentów tej "akcji". Usiadłem na krawędzi dachu, wyglądając jak śpiący nietoperz*

Cycata - 2012-01-02 13:08:05

Usiadła obok niego, zarzucając stópki między jego nogi, darując sobie gierki o podłożu seksualny, a ułożenie nóg było po to by było jak wygodnie, bo gdyby usiadła prosto jak na kazaniu, nie powiedziała by zapewne ani słowa. Zabrała mu na chwilę zdjęcie i się mu przyjrzała, upewniając się, które to zdjęcie z ich kolekcji wpadło w ręce Nietoperza. Oddała mu zdjęcie po czym zaczęła mówić:
- Najpierw spójrz na ten uśmiech, nie wydaje się pusty, sztuczny? A teraz spójrz na otoczenie. Nie wygląda ono przytulnie, tym bardziej dla kota. - jakby się przyjrzeć, na drugim planie widać wodę, która owijała całkowicie stół, na którym znajdowała się Kotka. - Coś Ci to mówi...? Hmm... Pewnie nie... To teraz spójrz na spód zdjęcia. Czy to normalne, że jestem bosa, a przy nadgarstku mam coś jak kajdan? - westchnęła , spoglądając na swoje piękne butki. - Raczej... nie. - Już nie patrząc ani na zdjęcie, ani na jego spojrzała gdzieś w dal. - A teraz zwróć uwagę na twarz, czemu jest postać bokiem... To nie światło pada na jej policzek...
Mówiła o sobie, jak o kimś obcym, jak by jej ta historia nie dotykała, jakby to nie było o niej, jednak fakty były inne. Znów zabrała mu zdjęcie i w rogu pozostawiła ślad swoich ust wraz z czerwoną szminką. Położyła mu zdjęcie na dłoni, a swoją bródkę położyła na jego barku.
- Mam nadzieje że się kiedyś zakochasz, jednak żebym to nie była ja... Nie jestem dobrą osobą do lokowania jakiś kol wiek uczuć, poza nienawiścią. - powiedziała, dość szczerze i zabrała główkę z jego barku.

King of the GWPBF - 2012-01-02 15:46:35

*Kiedy Kocica, zaczęła rozmawiać o tym zdjęciu, przyglądałem się mu bardziej i bardziej, znowu wrócił twardy wyraz twarzy, nie zwracałem nawet uwagi na to, że jej stopy znalazły się między jego nogami, analizował zdjęcie bardzo dokładnie, dyskretnie nawet włączył "Tryb Detektywa", który pokazuje elementy, niewidoczne gołym okiem, ale żadnej postaci w oddali na zdjęciu nie było, więc skończył zabawę z tym trybem i spoglądał w to zdjęcie, odganiając swoją pelerynę na swoje miejsce.*
- Mam tylko złe myśli w mojej głowie, kiedy powiedziałaś mi o tym zdjęciu, nie będę tutaj ich wypowiadał, myślę że dobrze wiesz o co mi chodzi. Faktycznie to zdjęcie po dłuższym oglądaniu nie wygląda normalnie. *Kiedy zabrała mu zdjęciu, oddając je po chwili ze swoimi śladami ust, mówiąc coś o zakochaniu, powiedziałem*
- Elizabeth, jeden pocałunek nie świadczy o zakochaniu *uśmiechnąłem się przed siebie, nie wiem czy Ona to widziała, czy też nie*
- Dałem tylko przykład, już mówiłem, że nie mogę się zakochać *starał się mówić twardy głosem, aby nie ujawniać swojego "rozklejenia"*
- Tłumaczyłem już, że to by było niebezpieczne, zarówno dla mnie jak i tej drugiej osoby.l

Cycata - 2012-01-02 17:07:31

Nie była zbytnio pewna co on ma na myśli mówiąc o pocałunku, chodziło jej o zupełnie co innego i zostało źle zrozumiane. Jednak nie zrażona, kontynuowała wypowiedź.
- Chyba źle się zrozumieliśmy... Chodziło mi o to że gdy już będziesz mógł zdjąć ten pancerz, ze świadomością że niebezpieczeństwo takie minęło. Nikomu się nigdy nie narzucałam w kwestii uczyć, i nigdy o nie nie prosiłam, dlatego... Nie miej mi za złe owych słów. - Zabrała nogi z powrotem i usidła w pozycji dziecka, czyli przyciągnęła nogi do siebie i otuliła je dłońmi, następnie oparła na kolanach głowę, patrząc na Nitoperka. - Nie rozumiem tej całej afery z tym zdjęciem... Przez nie rozpadło się wiele małżeństw, mimo że to zdjęcie ma już 3 lata...

King of the GWPBF - 2012-01-02 17:18:43

*Podrapałem się po masce, bądź hełmie w każdym razie, po tym co miałem na głowie. Bo kompletnie teraz nie wiedziałem o czym mówi, co to zdjęcie ma wspólnego z małżeństwami. Jedyne co zrozumiałem, to mowa o dalszych latach, kiedy Gotham będzie bezpieczne i cudowne, wymarzone do miejsca zamieszkania, przez ptaki, ludzi, muchy i inne stworzenia*
- Tak, tak. Zapewne kiedy miasto już będzie bezpieczne, ja będę już za stary na jakieś tam zakochanie. Chociaż już jestem stary *powstałem i spojrzałem jeszcze raz na zdjęcie, po czym złożyłem je na pół i wsadziłem za pasek, zasłaniając peleryną. Odwrócony w przeciwną stronę do Catwoman, mówiłem w taki sposób, że było mnie słychać*
- Jakie małżeństwa, co to zdjęcie ma w tym wspólnego, nie mogę się dalej domyśleć co ono robiło w kieszenie bandziora Dwóch Twarzy, może to jego osobista pamiątka. W każdym razie, chyba będę musiał je zabrać, przeanalizuje je dokładniej już w swojej siedzibie, gdzie kiedyś mnie odwiedziłaś *Odwróciłem się do niej, dodając*
- Może kiedyś ty też pozbędziesz się nienawiści, jak to ujęłaś.

Cycata - 2012-01-02 17:52:29

Dziś Kocica bełkotała, jak leciało. Dlatego już nie odzywała się za dużo.
- Ja nikogo nienawidzą, to mnie ludzie nienawidzą. - powiedziała, wstając. - Może jeszcze kiedyś Cię odwiedzę, mam nadzieję że tam wtedy będziesz. Jednak... nie spodziewaj się tego za prędko... - powiedziała, podchodząc do niego, na chwilę. Uśmiechnęła się zabójczo i pocałowała go w usta, po chwili jednak przestała go całować, spoglądając na Capitana, który miauknął. Kot pokazał łapką na jej sprzęt, lekko szturchając kulki z których wydobył się dymek powodując kichnięcie u kota. - Żegnaj Batmanie... - odeszła od niego podchodząc do kota - Mówiłam Ci, nie dotykaj rzeczy mamusi.
Podniosła sprzęt i zapięłam go na pasie. Wzięła kota pod pachę i już zamierzała pójść , ale się zatrzymała.
- Do zobaczenia następnym razem.

King of the GWPBF - 2012-01-02 18:18:02

*Zauważyłem w oddali niepokojący znak, to chyba był "nietoperz" na niebie, to oznaczało, że ktoś mnie potrzebuje, potrzebuje pomocy. To zobaczyłem jeszcze przed pocałunkiem, który mnie lekko zdziwił, poprawiłem sprzęt, odpaliłem swój komputer i namierzyłem kierunek w którym mam się przemieścić*
- Miło się gawędziło, ale chyba jestem komuś bardziej potrzebny *spojrzałem na nią po raz ostatni, tak jakby to nazwać...czule*
- Do zobaczenia, nie zapomnij odczepić sobie...a właściwie *podszedł do niej i odczepił jej nadajnik, rzucając go na ziemię i przydeptując*
- Właśnie tego, nie wiedziałaś, że go na sobie miałaś ? To nawet lepiej. Do zobaczenia, żegnać się nie będę, nasze drogi jeszcze nie raz się skrzyżują *Bez dłuższego pożegnania, rozbiegł się i skoczył w najbliższą przepaść, szybując na swojej pelerynie*

Cycata - 2012-01-02 18:29:00

- Wiecznie taki zabiegany i pomocny... - Mruknęła pod nosem i zeskoczyła z dachu razem z kotem ...

www.panorama.pun.pl www.matematyka2010.pun.pl www.widma.pun.pl www.poa.pun.pl www.21-kr.pun.pl